Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Y2008. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Y2008. Pokaż wszystkie posty

22 lipca 2009

Skinny Patrini - Duty Free


Premierze debiutanckiego albumu Skinny Patrini towarzyszył spory medialny szum, co rzadko ma miejsce w przypadku zespołów sceny alternatywnej, wydających w niezależnych wytwórniach. Tłumaczyć to może fakt, że „Duty Free” to pierwszy polski electroclashowy album. Wypadałoby dodać, na światowym poziomie – prasa muzyczna odważnie zakwalifikowała projekt Anny Patrini i Michała Skórki do tej samej ligi, w której znajdują się zespoły wymieniane przez muzyków za bezpośrednia inspirację: IAMX i Peaches.

Skinny Patrini określają swoją muzykę jako electro, chociaż to uproszczenie – na „Duty Free” czuć echa nowej fali, post-punkowy duch jest obecny zarówno w śpiewie Anny Patrini, jak i w muzyce robionej w całości przez Michała Skórkę, a niekiedy pojawiają się elementy przywodzące na myśl industrial czy nawet digital hardcore. Skojarzenia można by wymieniać w nieskończoność, a właśnie dzięki temu eklektyzmowi „Duty Free” jest tak spójna i nie daje spokoju.

15 lipca 2009

Zmaza - To Nie My


Druga płyta punkowej Zmazy to jedno z solidniejszych wydawnictw zeszłego roku, z pewnością czołówka, jeżeli chodzi o polską alternatywę. W czasach gdy coraz więcej zespołów związanych z punkiem zwraca się ku tak zwanemu „punky reggae”, gubiąc po drodze sens i szczerość, Zmaza dalej jest bezkompromisowa – proste riffy, krytyczne teksty, mające jednak niewiele wspólnego ze sloganami wyrzucanymi hurtowo przez wokalistów niektórych kapel. Wnikliwa analiza przedstawianych społecznych sytuacji, mocne pointy – tak najkrócej można scharakteryzować styl trzcianeckiego tria. Muzycznie zaś dominuje prostota, dobrze znane, sprawdzone patenty i bardzo chwytliwe, melodyjne refreny, które prowokują do myślenia.

Od otwierających płytę „Cyfr” po ostatni utwór – uwspółcześnioną wersję szlagiera Dead Kennedys – „Wakacje w Iraku” mamy do czynienia z prawdziwym, pełnowartościowym punkiem, którego deficyt można od jakiegoś czasu zaobserwować na polskiej scenie.

4 lipca 2009

Deathwish Live Series: Blacklisted, Converge, Pulling Teeth, Bitter End, The Hope Conspiracy

Dzisiaj nie będzie standardowego nudnego wpisu. Deathwish Inc. to wytwórnia kierowana przez Jacoba Bannona z Converge, która zajmuje się najogólniej rzecz biorąc hardcorem i jego pochodnymi. Deathwish Live Series z kolei to seria bootlegów kapel związanych z Deathwishem, które można za darmo ściągnąć ze strony wydawnictwa. To moje dzisiejsze odkrycie, niniejszym się dzielę. Na szczególną uwagę zasługują Blacklisted, Converge i The Hope Conspiracy, chociaż dwa pozostałe też są dobre.

30 czerwca 2009

Baby Shakes - The First One


Trudno jednoznacznie ocenić debiutancki longplay Baby Shakes „The First One” wydany nakładem Douchemaster Records z Atlanty. Trudności dostarcza w pierwszej kolejności lekkość tej płyty – dziesięć bezrefleksyjnych, wpadających w ucho utworów z uroczymi do bólu melodiami i nieco czystszym niż by się chciało brzmieniem. Powerpopowy kwartet tworzą trzy panie i pan perkusista, którego rola obsadzana jest naprzemiennie przez dwie osoby. Od razu nasuwają się skojarzenia z The 5.6.7.8's, choć to w pełni żeńskie trio z Tokio gra zdecydowanie brudniej, dzięki czemu brzmią szczerze i nawet mimo występu u Quentina Tarantino (kto nie wie, o co chodzi, niech w te pędy przypomina sobie scenę po scenie pierwszego „Kill Billa”, a jeżeli to nie przyniesie skutku, zapraszam tu) ich muzyka ma dalej ducha prostego, garażowego grania. Czego niestety nie można powiedzieć o Baby Shakes, które brzmią jak zespół złożony i wylansowany przez dużą wytwórnię w celu podobania się dla sprzedawania się. „The First One”, mimo wielkiego potencjału wpada i wypada jednym uchem. Może na kolejnym krążku panie i panowie z Baby Shakes popracują nad tym, żeby było lepiej, niż jest. Jak się postarają, może wylądują u Tarantino. Bo mają pewien potencjał.

23 czerwca 2009

Sni Sredstvom Za Uklanianie - 1983-1986


Nawet gdyby Sni Sredstvom Za Uklanianie nie był zespołem Tymona Tymańskiego, to za samą nazwę, oznaczającą po chorwacku „Sni – środek do usuwania”, należałoby zwrócić na nich uwagę. W zeszłym roku została wydana płyta z archiwaliami, nagrania obejmują lata, czego nie można wywnioskować z tytułu, 1983-1986, choć płyta brzmi, jakby została nagrana wczoraj czy w zeszłym tygodniu (zakładając, że teraz komuś prócz Wież Fabryk udałoby się osiągnąć tak szczere nowofalowe brzmienie). No właśnie, Sni to agresywna, neurotyczna zimna fala, która czasami zbliża się wręcz do nowojorskiego no wave czy, będącego jego pochodną, noise rocka (a, dla przypomnienia, mowa o Gdańsku w połowie lat osiemdziesiątych, nie Nowym Yorku, Melbourne, czy Waszyngtonie), a czasem potrafi zabrzmieć nadzwyczaj kojąco i spokojnie. Mimo dość często deklarowanej bezsilności wobec tego, co się dzieje, mimo poczucia beznadziei, jakie niejednokrotnie uderza z utworów Sni („Moja lewa ręka”, „Film”, „Pryzmat”), mimo często makabrycznych tekstów Tymańskiego („Inne słońca”, „Manekin”, „Trup w wannie”) całość daleka jest od nihilizmu i przejmującego chłodu „Nowej Aleksandrii” Siekiery. Dość często można podczas słuchania „1963-1986” odnieść wrażenie, że muzyka nie pasuje do tekstu – często skoczne (jak na zimną falę, naturalnie) melodie są tłem dla groteskowych słów („Wrona”), zaś tekstom, w których pojawia się afirmacja beznadziei, towarzyszy kojąca, taneczna wręcz muzyka („Jutro”). Nad całym krążkiem unosi się duch Totartu, z którym związany był Tymański w latach osiemdziesiątych – muzyka Sni Sredstvom Za Uklanianie przesycona jest atmosferą tej nihilistycznej grupy performerskiej, czerpiącej pełnymi garściami z tradycji dadaistów i surrealistów.

To niezwykle interesująca i eklektyczna płyta, dobrze, że została w końcu wydana. Szkoda, że nie zanosi się, żebyśmy mogli liczyć jeszcze na jakieś inne wydawnictwa Sni.