Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ^lou and rocked boys. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ^lou and rocked boys. Pokaż wszystkie posty

15 lipca 2009

Zmaza - To Nie My


Druga płyta punkowej Zmazy to jedno z solidniejszych wydawnictw zeszłego roku, z pewnością czołówka, jeżeli chodzi o polską alternatywę. W czasach gdy coraz więcej zespołów związanych z punkiem zwraca się ku tak zwanemu „punky reggae”, gubiąc po drodze sens i szczerość, Zmaza dalej jest bezkompromisowa – proste riffy, krytyczne teksty, mające jednak niewiele wspólnego ze sloganami wyrzucanymi hurtowo przez wokalistów niektórych kapel. Wnikliwa analiza przedstawianych społecznych sytuacji, mocne pointy – tak najkrócej można scharakteryzować styl trzcianeckiego tria. Muzycznie zaś dominuje prostota, dobrze znane, sprawdzone patenty i bardzo chwytliwe, melodyjne refreny, które prowokują do myślenia.

Od otwierających płytę „Cyfr” po ostatni utwór – uwspółcześnioną wersję szlagiera Dead Kennedys – „Wakacje w Iraku” mamy do czynienia z prawdziwym, pełnowartościowym punkiem, którego deficyt można od jakiegoś czasu zaobserwować na polskiej scenie.

22 czerwca 2009

Radio Bagdad - Kupując Czerń


Na ile poważnie można podchodzić do płyty, która zaczyna się od na wskroś demówkowego „raz, dwa, trzy, cztery”? A co to ma do rzeczy? Chłopaki z Radio Bagdad już pierwszą swoją płytą zrobili drobne zamieszanie na polskiej scenie, druga na pewno też nie przejdzie bez echa. Brzmienie gitary trąci aż miło rockiem garażowym, w tle buja bas, perkusja ładnie akcentuje, a wokaliście zdarza się brzmieć jak Maciejowi Maleńczukowi ongiś. Teksty na „Kupując czerń” krążą wokół tematów społecznych, krytykują konsumpcjonizm, bezrefleksyjność („i tak po kolejnym koncercie punkowym spotkamy się w centrum handlowym”), zaś w „Naiwnej piosence pacyfistycznej” ma miejsce mała rozprawa z obecnością polskich wojsk na Bliskim Wschodzie. Wprawdzie Radio Bagdad często zaznacza swoje przywiązanie do The Clash, nie ulega wątpliwości, że muzycy nasłuchali się trochę tak zwanego indie rocka – na płycie dużo jest melodii, których nie powstydziłaby się niejedna młoda brytyjska kapela.

Można powiedzieć, że „Kupując czerń” jest płytą lekką. Można powiedzieć, że jest do pewnego stopnia naiwna. Ale czy to zmienia fakt, że słucha się jej dobrze i przyjemnie?

Tides From Nebula - Aura


Przeważnie, gdy mowa o post-rocku, stwierdzam półgębkiem, że dla mnie słuchalny post-rock to w zasadzie tylko i wyłącznie Something Like Elvis z 'Cigarette Smoke Phantom'. Od stycznia miałem jednak wiele okazji do tego, żeby przekonać się, jakim byłem ignorantem. Jedną z nich niewątpliwie był występ Tides From Nebula na konkursie Neuro Music przed festiwalem Asymmetry w Firleju. O klasie tamtego występu niech świadczy fakt, że zespół wygrał nagrodę główną po tym, jak przekonał do siebie wszystkich członków jury, jak i nagrodę publiczności, zostawiając inne kapele daleko za sobą. A już na występ Tidesów na Asymmetry – co było jedną z nagród – gotowa była ‘Aura’. Jak prezentuje się debiutancki album tak obiecującego zespołu? ‘Aura’ to dziewięć utworów i w sumie prawie pięćdziesiąt minut naprawdę świetnie zagranej i zrealizowanej muzyki. Post-rock na najwyższym poziomie, coś dla fanów Mogwai czy Red Sparowes – wśród polskich zespołów naprawdę unikalna grupa, warto poświęcić im chwilkę czasu. Zwłaszcza, że TFN udało się na albumie studyjnym uchwycić tę samą energię i plastyczność, jaką mają ich koncerty.

21 czerwca 2009

Blindead - Impulse EP


Kiedy po raz pierwszy usłyszałem Blindead, nie porwało mnie to granie – wydawało mi się, że gdyńska kapela ginie w nurcie jej podobnych, że niczym się nie wyróżnia, prócz tego, że jest jedną z pierwszych, które eksplorują te rejony w Polsce. Mojego nastawienia nie zmienił również występ zespołu przed Minskiem na Asymmetry Festival 26 kwietnia w ODA Firlej, gdzie odbyła się też premiera „Impulse”. Nie wiem, czemu zwlekałem z poznaniem tego materiału do teraz.

Ci, którzy orientują się w międzynarodowej i polskiej (rodzącej się) scenie sludge metalowej często porównują Blindead do takich zespołów jak Isis czy Cult of Luna. Czy mają rację, trudno powiedzieć. Faktem jest natomiast, że na najnowszym wydawnictwie muzycy penetrują nieobecne na wcześniejszych albumach rejony. Już od pierwszych dźwięków tytułowego „Impulse” słychać różnicę – znacznie więcej elektroniki, sample zdecydowanie bardziej wyeksponowane niż na „Autoscopia / Murder In Phazes”. Nie oznacza to oczywiście, że brakuje solidnych gitarowych riffów i zagrywek, do których przyzwyczaił nas Blindead. Zespół pozostał wierny stylistyce, w której się porusza, wprowadzając jednak kilka nowych elementów, jak na przykład melodyjny śpiew. Na tym nie koniec – „Between” i „Distant Earths” to bardzo interesujący efekt flirtu gatunków dotychczas uprawianych przez Blindead z ambientem. Pojawia się też wokaliza Magdaleny Prońko, silnie kontrastująca z ciężkimi, połamanymi riffami i ryczącym głosem Patryka Zwolińskiego, który jest naprawdę w zachwycającej formie.

EPka „Impulse” to ponad trzydzieści minut ciężkiego grania, które wykracza poza ciasno określone ramy gatunków, eksperymentuje i pokazuje, że współrzędne geograficzne nie mają nic wspólnego z jakością tworzonej muzyki.

Blindead obecnie trasuje z dwoma amerykańskimi zespołami - Rosetta i City of Ships.